Parafia p.w. św. Franciszka z Asyżu w Kiellerowce,

Północny Kazachstan, Diecezja Astana.

W Parafii pracuje jeden kapłan ks. Adam Boruta i trzy siostry zakonne również z Polski, ze zgromadzenia Rodziny z Nazaretu ( Nazaretanki). Pracą duszpasterską obejmujemy, wraz z kościołem parafialnym, 12 punktów. Są to dwa kościoły i 10 kaplic. Wioski w których są kaplice rozciągnięte są na przestrzeni 90 km. Staramy się dotrzeć z Mszą św. i katechezą do wszystkich wiosek przynajmniej jeden raz w miesiącu. Jeśli we wiosce jest większa wspólnota jesteśmy 3-4 razy w miesiącu. By być więcej razy nie jesteśmy
w stanie i fizycznym i finansowym.

Oprócz tej podstawowej posługi duszpasterskiej, jaką jest udzielanie sakramentów i katecheza, prowadzimy przedszkole w Kellerowce dla 25 dzieci z biednych rodzin i zaniedbanych moralni. Rodzice tylko symbolicznie uczestniczą w kosztach funkcjonowania przedszkola. Chcemy w ten sposób dotrzeć po przez dzieci do młodych rodzin z wiarą w Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelią.

Praca w Kazachstanie to przede wszystkim duszpasterstwo wśród Polaków, dzieci i wnuków zesłańców z czasów stalinowskich. Praca specyficzna, budzenie wiary u ludzi, którzy są świadomi istnienia Pana Boga, żyjących jednocześnie w zupełnej obojętności do Boga. Komunizm usunął z serc ludzi Boga, potrzebę wyższych wartości duchowych. Do kościoła przychodzą głównie starsze osoby,

które zachowały wiarę.  Przychodzących regularnie na Mszę św. jest około 150 osób i około 50 przychodzący nieregularnie lub tylko w większe święta.

Jesteśmy świadomi, że często nie jest to ich wina.  To system w którym wzrastali i wychowywali się jest winny. Staramy się dotrzeć do tych ludzi, w różny sposób.
Główny problem dla nas to konieczność ciągłego szukania środków finansowych dla funkcjonowania parafii i duszpasterstwa. Parafia nie jest w stanie utrzymać się sama. Ludzie są biedni, bez pracy. Największe koszty to ogrzanie budynków. W tym roku kupiliśmy już 85 ton węgla i wiemy że to nie wystarcz. Sezon grzewczy trwa do końca maja.

Parafia zatrudnia 6 osób. Trzech palaczy i trzy osoby w przedszkolu. Ciągle jest konieczność robienia remontów, budynki są stare budowane gliny i słomy, musimy docieplać budynki, bo tylko tak można obniżyć koszty ogrzewania. Dojazdy do wiosek z Mszą św. i katechezą to też duże koszty.  Główną troską kapłana nie jest duszpasterstwo i szukanie sposobów dotarcia do ludzi, ale szukanie pieniędzy by utrzymać parafię. Myślę, że to jest jeden z głównych powodów przez który, kapłani nie chcą pracować w Kazachstanie. Problem, który jest ciągle nie dotykany i nie rozwiązany na szczeblu diecezji.

Roczny koszt utrzymania parafii w Kellerowce, która jest największą parafią w diecezji a nawet w całym Kazachstanie, to około 10 tyś. Euro. Bez remontów i inwestycji. Jeden ksiądz ma znaleźć te pieniądze i pracować w duszpasterstwie. Jestem na tej parafii trzy lata i uważam to za cud, że udało się te pieniądze znaleźć . Jest to dzięki modlitwie wielu osób.

Nie będę ukrywał, że problemy ze zdrowiem i niemożliwość leczenia się w Kazachstanie, zaczynają być coraz większym problemem dla mnie.  Każdy urlop i wyjazd do Polski to czas szukania pieniędzy. Szukanie parafii na zebranie ofiar. W ostatnim czasie bardzo dużo pomógł mi i innym kapłanom ks. Bp. Stanisław. Jesteśmy mu za to bardzo wdzięczni. W każdy dzień modlimy się za naszych dobroczyńców.

Z modlitwą i kapłańskim pozdrowieniem  ks. Adam Boruta

W Parafii pracuje jeden kapłan ks. Adam Boruta i trzy siostry zakonne również z Polski, ze zgromadzenia Rodziny z Nazaretu ( Nazaretanki). Pracą duszpasterską obejmujemy, wraz z kościołem parafialnym, 12 punktów. Są to dwa kościoły i 10 kaplic. Wioski w których są kaplice rozciągnięte są na przestrzeni 90 km. Staramy się dotrzeć z Mszą św. i katechezą do wszystkich wiosek przynajmniej jeden raz w miesiącu. Jeśli we wiosce jest większa wspólnota jesteśmy 3-4 razy w miesiącu. By być więcej razy nie jesteśmy
w stanie i fizycznym i finansowym.

Oprócz tej podstawowej posługi duszpasterskiej, jaką jest udzielanie sakramentów i katecheza, prowadzimy przedszkole w Kellerowce dla 25 dzieci z biednych rodzin i zaniedbanych moralni. Rodzice tylko symbolicznie uczestniczą w kosztach funkcjonowania przedszkola. Chcemy w ten sposób dotrzeć po przez dzieci do młodych rodzin z wiarą w Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelią.

Praca w Kazachstanie to przede wszystkim duszpasterstwo wśród Polaków, dzieci i wnuków zesłańców z czasów stalinowskich. Praca specyficzna, budzenie wiary u ludzi, którzy są świadomi istnienia Pana Boga, żyjących jednocześnie w zupełnej obojętności do Boga. Komunizm usunął z serc ludzi Boga, potrzebę wyższych wartości duchowych. Do kościoła przychodzą głównie starsze osoby,

które zachowały wiarę.  Przychodzących regularnie na Mszę św. jest około 150 osób i około 50 przychodzący nieregularnie lub tylko w większe święta.

Jesteśmy świadomi, że często nie jest to ich wina.  To system w którym wzrastali i wychowywali się jest winny. Staramy się dotrzeć do tych ludzi, w różny sposób.
Główny problem dla nas to konieczność ciągłego szukania środków finansowych dla funkcjonowania parafii i duszpasterstwa. Parafia nie jest w stanie utrzymać się sama. Ludzie są biedni, bez pracy. Największe koszty to ogrzanie budynków. W tym roku kupiliśmy już 85 ton węgla i wiemy że to nie wystarcz. Sezon grzewczy trwa do końca maja.

Parafia zatrudnia 6 osób. Trzech palaczy i trzy osoby w przedszkolu. Ciągle jest konieczność robienia remontów, budynki są stare budowane gliny i słomy, musimy docieplać budynki, bo tylko tak można obniżyć koszty ogrzewania. Dojazdy do wiosek z Mszą św. i katechezą to też duże koszty.  Główną troską kapłana nie jest duszpasterstwo i szukanie sposobów dotarcia do ludzi, ale szukanie pieniędzy by utrzymać parafię. Myślę, że to jest jeden z głównych powodów przez który, kapłani nie chcą pracować w Kazachstanie. Problem, który jest ciągle nie dotykany i nie rozwiązany na szczeblu diecezji.

Roczny koszt utrzymania parafii w Kellerowce, która jest największą parafią w diecezji a nawet w całym Kazachstanie, to około 10 tyś. Euro. Bez remontów i inwestycji. Jeden ksiądz ma znaleźć te pieniądze i pracować w duszpasterstwie. Jestem na tej parafii trzy lata i uważam to za cud, że udało się te pieniądze znaleźć . Jest to dzięki modlitwie wielu osób.

Nie będę ukrywał, że problemy ze zdrowiem i niemożliwość leczenia się w Kazachstanie, zaczynają być coraz większym problemem dla mnie.  Każdy urlop i wyjazd do Polski to czas szukania pieniędzy. Szukanie parafii na zebranie ofiar. W ostatnim czasie bardzo dużo pomógł mi i innym kapłanom ks. Bp. Stanisław. Jesteśmy mu za to bardzo wdzięczni. W każdy dzień modlimy się za naszych dobroczyńców.

Z modlitwą i kapłańskim pozdrowieniem  ks. Adam Boruta