Perico, Kuba

Nazywam się Łukasz Rygiel i pochodzę z parafii św. Mikołaja Biskupa w Niebieszczanach w archidiecezji przemyskiej. W 2004 roku ukończyłem Wyższe Seminarium Duchowne w Przemyślu i przyjąłem święcenia kapłańskie. Pracowałem jako wikariusz w parafiach Sieniawa koło Jarosławia, Przemyśl Archikatedra i Sanok Posada. W 2008 i 2009 uczestniczyłem w Loppiano we Włoszech w Szkole Duchowości Jedności z Ruchu Focolari. Przez okres studium w Seminarium Duchownym i pracy duszpasterskiej dojrzewała we mnie decyzja, aby wyjechać do pracy na misjach. W 2016 roku po krótkim pobycie na Kubie i Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie poprosiłem Księdza Arcybiskupa Adama Szala o zgodę na wyjazd do pracy misyjnej na Kubie. 1 października 2018 roku po ukończeniu przygotowania w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie rozpocząłem prace misyjną na ziemi kubańskiej.

Zostałem zaproszony do pracy misyjnej w diecezji Matanzas, która obejmuje terytorium mniej więcej całej prowincji o tej samej nazwie. Diecezję zamieszkuje ok. pół miliona ludzi. Wszystkich kapłanów diecezjalnych  jest siedemnastu i pięciu ojców zakonnych.

Przez ponad miesiąc byłem wprowadzany do pracy misyjno – parafialnej w mieście Matanzas i w misji Los Arabos na krańcach diecezji, aby w listopadzie 2018 objąć parafię w Perico, gdzie mieszkam. Na terenie mojej działalności misyjnej znajduje się 4 kościoły (Perico, Tinguaro, El Roque i Central Espańa) i kilka domów modlitw w okolicznych miejscowościach.

Zostałem zaproszony do pracy misyjnej w diecezji Matanzas, która obejmuje terytorium mniej więcej całej prowincji o tej samej nazwie. Diecezję zamieszkuje ok. pół miliona ludzi, a przypomnę, że archidiecezję przemyską zamieszkuje ok. 740 00 wiernych. Wszystkich kapłanów w diecezji jest 17: 6 Kubańczyków, 4 Kolumbijczyków, 3 Ekwadorczyków, 1 Wenezuelczyk, 1 Portorykańczyk, 1 Dominikańczyk i ja jedyny Polak. Ponadto w diecezji posługują duszpastersko ojcowie karmelici i franciszkanie. Działalność misyjną w diecezji prowadzi 25 zgromadzeń zakonnych żeńskich, które są wielką pomocą dla kapłanów w naszej diecezji. Mimo tego jest wiele miejsc w diecezji i na Kubie, do których misjonarze i misjonarki nie docierają, po prostu brakuje kapłanów i sióstr zakonnych.

Ludzie na Kubie mają wielki szacunek do misjonarzy, duchownych i sióstr zakonnych, zadając sobie pytanie, dlaczego ci ludzie przyjeżdżają tutaj, przecież stąd prawie każdy chce wyjechać, aby żyć w lepszym świecie. Odpowiedź na to pytanie jest trudna. Tej życzliwości i gościnności bardzo doświadczam od Kubańczyków od samego przyjazdu. Najpierw przyjechał na lotnisko, aby mnie odebrać sam biskup diecezji Manuel, który za każdym razem pozdrawia moich rodziców, zawsze interesuje się co słychać u mojej rodziny i w Polsce. Wielu Kubańczyków, także tych którzy wyznają inną wiarę, lub nie chodzą do Kościoła, lub są niewierzący odnoszą się do kapłanów z szacunkiem i życzliwością, mimo, że ogólna sytuacja w kraju nie sprzyja temu.  Kubańczycy mają wielkie serce i chodź są biedni, a niektórzy bardzo biedni to ujmujące i wzruszające jest to kiedy parafianin po Mszy przynosi kilka bananów lub inne owoce w dowód wdzięczności.

Przez ponad miesiąc byłem wprowadzany do pracy misyjno -parafialnej w mieście Matanzas i w misji Los Arabos na krańcach diecezji, aby w listopadzie 2018 objąć parafię w Perico, gdzie mieszkam. Na terenie mojej działalności misyjnej znajduje się 4 kościoły i kilkanaście domów modlitw w okolicznych miejscowościach.  Jako ciekawostkę, główny kościół w Perico i parafia jest pod wezwaniem św. Michała Archanioła, tak ważnego patrona dla  całego Sanoka, który pomaga pokonywać przeszkody.

Od pierwszego dnia czuje się bardzo dobrze, choć nie oznacza to, że nie brakuje trudności. Zawsze początki są trudne, ale tutaj na misyjnym terenie jakim jest Kuba czuje się Bożą łaskę i wielką moc duchową płynącą od całego Kościoła. Powtarza się często na Kubie: „Poco a poco” tzn. powoli, powoli. Potrzeba wiele czasu, aby pewne rzeczy zrozumieć, konieczna jest cierpliwość, aby wykonywać wiele czynności. Takim przykładem może być stanie w kolejce za chlebem, lub kupowanie żywności na kartki… Mój rekord stania w kolejce, aby zakupić kartę na Internet, by można połączyć się z Polską to tylko trzy godziny, albo aż trzy godziny. Moje misyjne doświadczenie porównałbym do wychodzenia na górę, aby tam na szczycie zobaczyć piękne widoki, wspaniałe góry, ślicznie wschodzące słońce… Czasami upał i wilgotność tak dokuczają, że trudno jest w ciągu dnia cokolwiek zrobić. Przychodzą dni, że brakuje kilka dni wody, bo zepsuje się pompa w miasteczku, natomiast naprawa na Kubie trwa zawsze kilka dni.

Wielkie zniszczenia w wierze Boga i wartościach duchowych widać na Kubie. Od czasu rewolucji 1958 r. wpajano ludziom, że Boga nie ma, że wartości duchowe są niepotrzebne. Do dzisiaj wobec tych, którzy protestują przeciwko systemowi są represje i dyskryminacja. Na przykład przed kilkoma tygodniami organizowałem wyjazd na koncert ewangelizacyjny, na który kierowca autobusu zapowiedział, że nie może zabrać osób z tzw. ruchu Dama Blanca. Są to rodziny więźniów politycznych, którzy przez biały strój i zachowanie w miejscach publicznych manifestują swój sprzeciw przeciw komunizmowi.

Podam jeszcze inny przykład. Jeden z parafian lekarz za to, że chodzi do Kościoła, manifestuje swoją wiarę został przeniesiony do innej pracy. Na pewno nie ma tak wielkiego prześladowania i dyskryminacji jak przed laty, ale na wielu płaszczyznach jest odczuwalna trudność wprowadzeniu działalności misyjnej.

Trudności związane są nie tylko z działalnością Kościoła, ale też ze zdobywaniem rzeczy materialnych jak już po części wspominałem, np. od miesiąca nie można kupić cementu, problemy ze środkami transportu, aby dojechać na Mszę, trudno zdobyć materiały do katechezy, a jeśli czasami się coś pojawi to jest droższe niż w Polsce lub w Stanach Zjednoczonych. Mógłbym tak wymieniać bez końca rzeczy, które jest trudno zdobyć, a które w Polsce są na wyciągnięcie ręki. Wielu czytających ten list na pewno pamięta jak było w naszej Ojczyźnie przed 1989 r.  Wiele sytuacji, obrazów przypomina się z dzieciństwa, czy także pamiętam z różnych publikacji i filmów.

W tym wszystkim mam dużo w sercu Bożej łaski, pokoju, radości, wewnętrznej siły, która płynnie że świadomości, że cały Kościół modli się i troszczy o misjonarzy.

W każdą 2 sobotę miesiąca ofiaruję wraz moją wspólnotą parafialną i misyjną  Msze Święte w intencjach naszych dobroczyńców, a wiec Parafianie Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sanoku i Przyjaciele są szczególnie objęci naszą modlitwą.

Proszę, módlcie się, abym posiadał siłę i moc, aby głosić Ewangelie Chrystusa na misjach. Mam nadzieję, że będziemy w kontakcie. Zapraszam do odwiedzenia mnie i mojej wspólnoty w Perico . Proszę pamiętajcie o mnie i o Kościele na Kubie.

Your Content Goes Here